Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wełnowiec

O czym szepczą nasze mury?

Obraz
Począwszy od kultury ludzi paleolitu, którzy zamieszkiwali jaskinię w Lascaux, poprzez śródziemnomorskie potęgi Greków i Rzymian, a skończywszy na nowożytnych mocarstwach, cywilizacja zachodnia nie mogła obejść się bez zdobienia murów malowidłami. Freski Michała Anioła, czy Leonarda da Vinci, należą przecież do klasyki sztuki europejskiej. Wszak któż nie słyszał nigdy o „Stworzeniu Adama”, czy „Ostatniej wieczerzy”? W czasach późniejszych większość architektów odchodziła mimo wszystko od kosztownych malunków, zastępując je w swoich projektach prostymi mozaikami, sztukaterią i modną wówczas płaskorzeźbą. Z czasem zaczęto poszukiwać coraz surowszych form. Tak nasza cywilizacja doczekała się do bólu prostych betonowych kolosów. Modne jeszcze przed wojną blokowiska w ciągu kilku dekad stały się miejscami pełnymi społecznych wyrzutków niemogących liczyć na godne warunki życia. Młodzi ludzie, nierzadko pozbawieni pracy, ale nie ambicji, stworzyli całkiem nową kulturę, która wskrzesi...

Katowiczanie, o których już prawie nikt nie pamięta

Obraz
Tworząc tę listę, zastanawiałem się, czy tego typu wpis ma rację bytu. Katowiczanie, którzy doczekali się własnych ulic? Toż to suchy wykaz — kogo może interesować alfabetyczny spis nazwisk, których nigdzie się nie słyszy? Z czasem jak lista powiększała się, przestałem jednak widzieć monotonne i lakoniczne notki biograficzne. Zobaczyłem artystę-mistyka nad swoimi sztalugami, wraz z opiekunem, dyrektorem Domu Kultury, patrzącym mu przez ramię. Ujrzałem wspaniałe osobistości — błogosławionego, biskupa i noblistkę. Tłumy działaczy społecznych, wspierających rozwój duszy zarówno poprzez sport, jak i przez sztukę, mijały ofiary straszliwej katastrofy górniczej i jeszcze potworniejszych wojen. Idąc katowickimi ulicami czasami trafiamy na zupełnie nieznane nazwiska. Często są to wujkowie, lub dziadkowie naszych sąsiadów. Największą grupę, która ma swoje ulice w Katowicach, stanowią powstańcy śląscy. 45 000 ochotników stanowiło niecałe 10% śląskich mężczyzn zdolnych unie...

Gawęda o imperiach z cynku i żelaza

Obraz
Johann Christian Ruberg , sztygar w murckowskiej kopalni „Błogosławieństwie Emanuela” wynalazł u schyłku XVIII wieku dwa procesy technologiczne, które na zawsze zmieniły oblicze Śląska, a można powiedzieć, że nawet całej Europy. Możliwość taniego wytapiania cennego cynku z szeroko występującego ówcześnie na śląskiej ziemi galmanu (i to z pominięciem czasu koniecznego wcześniej do przeprowadzenia długotrwałego procesu studzenia komór hamującego produkcję) stała się motorem napędowym górnośląskiej eksplozji demograficznej. Cynk szeroko wykorzystywany jest do dzisiaj w produkcji amunicji, śmiało można więc założyć, że bez śląskiej infrastruktury i pomysłowości Ruberga mogłoby nigdy nie dojść do zjednoczenia Niemiec, oraz że siła armii II Rzeszy bezsprzecznie narodziła się właśnie tu — w Katowicach. To hutnictwo cynku, a nie kopalnie, zbudowało Śląsk i wzbogaciło Niemców. Powstanie zakładów wydobywających węgiel w XIX wieku było jedynie efektem ubocznym gwałtownego rozwoju...